Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pacient jest osobą niewierzącą, a ksiądz udzielając sakramentu, nie sprawdził nawet czy dana osoba tego życzy, a nawet czy jest osobą praktykującą jakąkolwiek religię, tylko poleciał z automatu z obrzędami.
Kiedy pan Jerzy dowiedział się o tym zajściu, zażądał odszkodowania od szpitala. Niestety sprawa dalej jest w sądzie a w zasadzie w sądach, gdyż niższe instancje stwierdziły, że roszczenia pacjenta są bezzasadne.
Teraz sprawa trafi do NSA. (Trzymam kciuki za wygraną).
Podejrzewam, że jeśli w tej przestrzeni starłyby się dwie religię, to poszłoby o wiele szybciej, bo manifestowano by, obrazami uczuć religijnych i innymi tego typu argumentami, a tu mamy zwykłego niewierzącego, którego prawo nie chroni i można nad nim skakać z kadzidełkami i innym rzeczami, nawet wbrew jego woli.
Jednak w całej sprawie można dopatrzeć się jednego istotnego plusu, sakrament był bezpłatny.
Nie mam nic przeciwko praktykowaniu obrzędów religijnych pod warunkiem, że osoby które to robią nie są do tego przymuszane.
Kiedy pan Jerzy dowiedział się o tym zajściu, zażądał odszkodowania od szpitala. Niestety sprawa dalej jest w sądzie a w zasadzie w sądach, gdyż niższe instancje stwierdziły, że roszczenia pacjenta są bezzasadne.
Teraz sprawa trafi do NSA. (Trzymam kciuki za wygraną).
Podejrzewam, że jeśli w tej przestrzeni starłyby się dwie religię, to poszłoby o wiele szybciej, bo manifestowano by, obrazami uczuć religijnych i innymi tego typu argumentami, a tu mamy zwykłego niewierzącego, którego prawo nie chroni i można nad nim skakać z kadzidełkami i innym rzeczami, nawet wbrew jego woli.
Jednak w całej sprawie można dopatrzeć się jednego istotnego plusu, sakrament był bezpłatny.
Nie mam nic przeciwko praktykowaniu obrzędów religijnych pod warunkiem, że osoby które to robią nie są do tego przymuszane.