piątek, 29 listopada 2013

2/3: O jedno namaszczenie za daleko.

Pan Jerzy leżąc w szpitalu śpiączce farmakologicznej został namaszczony. (Na wstępie chciałem zaznaczyć, że w tej sprawie nie chodzi o nielegalne testowanie kremu, tylko o sakrament praktykowany w Chrześcijaństwie.)
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pacient jest osobą niewierzącą, a ksiądz udzielając sakramentu, nie sprawdził nawet czy dana osoba tego życzy, a nawet czy jest osobą praktykującą jakąkolwiek religię, tylko poleciał z automatu z obrzędami.
Kiedy pan Jerzy dowiedział się o tym zajściu, zażądał odszkodowania od szpitala. Niestety sprawa dalej jest w sądzie a w zasadzie w sądach, gdyż niższe instancje stwierdziły, że roszczenia pacjenta są bezzasadne.
Teraz sprawa trafi do NSA. (Trzymam kciuki za wygraną).
Podejrzewam, że jeśli w tej przestrzeni starłyby się dwie religię, to poszłoby o wiele szybciej, bo manifestowano by, obrazami uczuć religijnych i innymi tego typu argumentami, a tu mamy  zwykłego niewierzącego, którego prawo nie chroni i można nad nim skakać z kadzidełkami i innym rzeczami, nawet wbrew jego woli.

Jednak w całej sprawie można dopatrzeć się jednego istotnego plusu, sakrament był bezpłatny.

Nie mam nic przeciwko praktykowaniu obrzędów religijnych pod warunkiem, że osoby które to robią nie są do tego przymuszane.