sobota, 23 listopada 2013

Zakaz agitacji wyborczej w kościołach.

SLD chce wprowadzić zakaz agitacji wyborczej w kościołach. Jako antyklerykał powinienem skakać z radości i rzucić się w objęcia Sojuszu. W końcu nie będzie rozkazywania z ambony na kogo prawdziwy katolik ma głosować.
Jednak ten pomysł, nie przyciągnie mnie do ich kandydatów w kolejnych wyborach. Dlaczego? Sądzę, że jest to tylko gra polityczna i nic więcej. (Tak na marginesie pomysł  pachnie mi trochę cenzurom, a tego nie jestem zwolennikiem.)
 Będziemy mieli kolejny martwy przepis, który zostanie raz czy dwa przetestowany, jakiś ksiądz zapłaci karę i tyle w tym temacie. Podejrzewam też, że egzekwowanie nowego prawa będzie niezłą komedią, z powodu nieuregulowanych stosunków państwo-kościół. W moim mniemaniu, trzeba skupić się na prawdziwych problemach w tej materii, a nie wymyślać nowe.
Musimy:

 - rozwiązać konkordat, 
- wyprowadzić religię ze szkół
- wyjaśnić  nadużycia i przekręty kościelnej komisji majątkową
- uregulować formę wystąpienia ze związków wyznaniowych (skuteczny nadzór GIODO)

Chcą gadać z ambon o polityce niech gadają. (fanów im to nie przysparza) 1/3 Polaków ma już tego dość, a w dodatku coś mi się wydaje, że ta liczba stale będzie się powiększać. Wkrótce może się okazać, że tzw doradzanie kandydatów nie będzie miało większego znaczenia.


Brak komentarzy: